Wszystko przez Lyśkę i ona o tym dobrze wie.
MOJA Lily i tylko MOJA.
Potter niech sobie będzie. Taki samopas póki co.
Huncwoci owszem, ale w małych ilościach, bo to nie o nich historia, nie?
Nie planuję komedii. Raczej delikatny romans.
Plany jednak planami, a nie zawsze powstaje nawet trzeci rozdział.
Zarys akcji chyba każdy zna. Po co przypominać.
Gościnnie: panna Marlene McKinnon, Emeline Vance.
Kanon: chyba, aczkolwiek nie na pewno.
Autorka: tibby. TA tibby. (i tak, z
MAŁEJ litery, bo duża literka T mi się nie podoba!)
Świstoklik do mnie: blog prywatny
A tych podczytuję, bądź mam w „ulubionych”: gryffins
powrót